niedziela, 22 lipca 2012

so sweet

Dzisiejszy dzień spędzam przy maszynie :p Siedzę przy niej od rana i już zdążyłam sobie przypomnieć, jak kocham szyć :D Co ciekawe, pochłonęło mnie tworzenie... Spodni. Jak na razie uszyłam kilka par, z których jestem nawet zadowolona, choć niestety nie porwałam się jeszcze na kieszenie :D Jednak na razie zależy mi na czasie, ponieważ ważne jest, żeby Linger jak najszybciej skompletowała dużo ciuchów :]

Przed Wami jej druga sukienka, absolutnie cukierkowa, absolutnie nie w moim stylu. Sama nie przepadam za różem, ale z niewiadomych przyczyn chwyciłam za landrynkowy materiał, koronkę i... ziuuuu! Pomyślałam sobie, że może nie warto iść z każdym ciuszkiem na łatwiznę, ale dodać do niego coś dodatkowego :] Tylko ramiączka wyszły troszkę za szerokie, ale przynajmniej w kolejnych sukienkach będę mogła je zwężyć. Pogoda znowu nas nie rozpieszcza, więc z trudem udało mi się wybrać kilka znośniejszych fotek.

Sukienka jeszcze ciepła, ledwo wyjęta spod igły, cieplutka jak świeże bułeczki!

Czyli Linger w wydaniu cukierkowym. Szkoda, że zdjęcia nie oddają koloru sukienki :\





I mały bonus:



*jej ślimaczki są absolutnie fantastyczne*

(nie wiem, jak kiedyś zdobędę się na ich rozplecenie...)

1 komentarz:

  1. Fakt "ślimaczki" są śliczne :) fajowa sukienusia :)

    OdpowiedzUsuń