Pokazywanie postów oznaczonych etykietą my passion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą my passion. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 czerwca 2013

sleeping in the flowers


Jakiś czas temu nasza nauczycielka od techniki zapowiedziała nam pracę z drewna - podała projekty karmników i wieszaków i o mało co ja także skończyłabym z bezużytecznym wieszakiem w rękach. Ale wówczas w mojej głowie narodził się pewien pomysł - skoro już coś zbijac z drewna, niech będzie to coś pożytecznego!

Moja Mama od zawsze uważała, że najbrzydszym elementem pokoju Linger jest łóżko - i w sumie to prawda, powstało z jakiegoś kartonu, który nie był ani wytrzymały, ani sztywny, ani nie nadawał się do łóżek dla lalek. Ale teraz Linger dostała nowe łóżko, z którego jestem dumna, bo wykonałam je w całości sama, a piłowanie drewna jednak nie należy do codzienności czynności w moim przypadku (no dobra, Pewni Usłużni Koledzy z Klasy trochę mi przy tym pomagali).

Oceńcie sami, jak mi wyszło ;3








Zdjęcie "poglądowe" jest do niczego, wybaczcie XD


Czekamy na lecące do nas obitsu i już się cieszymy.
Swoją drogą, przyszedł wig dla Isula, oczka założone, Pan czeka w gotowości, aby się Wam oficjalnie i ładnie przedstawic i poznac Linger.

..ale o tym następnym razem :3

sobota, 3 listopada 2012

for sale - something sweet

Jak Wam mija długi weekend? Ja staram się wykorzystać go maksymalnie, chociaż nie tylko na wykonywanie różnych - mniej lub bardziej przyjemnych - czynności, ale także na trochę odpoczynku :) Prawdą jest, że na te cztery dni odłożyłam mnóstwo rzeczy, ale udaje mi się też znaleźć odrobinkę czasu na jakąś rozrywkę, choćby wędrowanie bocznymi dróżkami obok Gościńca gdzieś w Śródziemiu, bo właśnie powtarzam "Władcę Pierścieni". Ostatni raz czytałam to.... 6 lat temu! Jak ten czas leci... Muszę przyznać, że dopiero teraz w pełni uświadomiłam sobie, jak bardzo lubię losy Drużyny Pierścienia ;) I choć na biurku leżą już "Dwie Wieże", wkrótce będę musiała brać się również za "Kamienie na szaniec", do których nie odczuwam żadnego pociągu...

Odzyskałam już przeglądarkę, a właściwie - otrzymałam nową, czyli Firefoxa, który jak na razie mnie nie zawodzi i spełnia wszystkie oczekiwania. To doprawdy niesamowite, kiedy wszystko działa, elegancko się wyświetla, nie ma żadnych problemów technicznych.... Cud, miód i orzeszki. Teraz nie zamierzam Was już zostawiać.

Ale, ale... Dziś post nieco inny. Jak niektórzy z Was wiedzą, zajmuję się również lepieniem z modeliny - kiedyś chciałam założyć nawet osobnego bloga poświęconego tej pasji, ale doszłam do wniosku, że nie dam rady prowadzić dwóch naraz. Wygrzebałam trochę zalegających mi rzeczy, które po prostu leżą w jakiś pudełkach... I pomyślałam, że może ktoś z Was byłby zainteresowany przygarnięciem ich ;) 

Krótko mówiąc, mam do sprzedania kilka modelinowych pierdółek, w nieprzesadnych cenach.
Zdjęcia są fatalne, ale wkrótce postaram się zrobić lepsze, wszystko trafi do nowej zakładki "for sale", którą postaram się systematycznie uzupełniać; na razie chcę się przekonać, czy ktoś jest w ogóle zainteresowany. Oto zdjęcia:





zawieszka do telefonu (niektórzy pewnie pamiętają ją z sesji 'eating') - 5 zł

wysokość: ok. 1,5 cm
średnica "górnej części": ok. 1,5-2 cm
(wymiary dość trudne do dokładnego ustalenia ;p)




broszka pralinka - 5 zł

wymiary pralinki: ok. 2 x 2 cm
 




bransoletka charms fioletowa - 15 zł

(być może trudno zauważyć - wina światła - ale nadzienie markizy, herbatnik i podstawa babeczki są właśnie w kolorze fioletowym) 

UWAGA: gdyby ktoś był zainteresowany, zawieszki mogę sprzedać osobno (po 5 zł za markizę i babeczkę, 4 zł - herbatnik) lub zrobić z nich normalne zawieszki na łańcuszek

Niestety nie udało mi się zrobić dobrego zdjęcia całej bransoletki...

długość bransoletki: ok. 17-18 cm
średnica markizy: ok. 2 cm
wymiary herbatnika: ok. 2,5 x 1,5 cm
średnica "górnej części" babeczki: ok. 1,7-2 cm




zawieszka żółta babeczka - 5 zł
- może być jako zawieszka do telefonu (wówczas umieszczę odpowiednią końcówkę), zawieszka do kluczy lub zawieszka do łańcuszka (jednakże ja sprzedaję wyroby BEZ niego)

średnica "górnej części": ok. 2 cm




zawieszki do bransoletki charms - donuty

(same zawieszki, bez bransoletki)
 
cena jednej zawieszki: 5 zł

średnica donuta: ok. 2,2-2,5 cm


zawieszka do bransoletki charms - lizak - 5 zł

długość lizaka: ok. 4cm


zawieszka niebieska babeczka - 6 zł

- może być jako zawieszka do telefonu (wówczas umieszczę odpowiednią końcówkę), zawieszka do kluczy lub zawieszka do łańcuszka (jednakże ja sprzedaję wyroby BEZ niego)

wysokość babeczki: ok. 3,2 cm

WIEM, ŻE ZDJĘCIA SĄ KOSZMARNEJ JAKOŚCI, ALE TO WINA PASKUDNEGO ŚWIATŁA - POSTARAM SIĘ TO WKRÓTCE POPRAWIĆ.

To jedynie cząstka moich prac, coś, co akurat mi zalega - więcej pojawi się już wkrótce ;)

Zainteresowanych proszę o informację w komentarzu.
  
Miłej niedzieli, jeszcze trochę wolności przed nami ;)
 
 

poniedziałek, 17 września 2012

full of treasures

Miałam Wam to pokazać dopiero za parę dni, bo w tygodniu kiepsko u mnie z pisaniem notek/robieniem zdjęć/szyciem/czymś co nie jest śliśle związane ze szkołą lub leniuchowaniem, a sesja powstała wczoraj (dość spontanicznie), ale nie mogłam się powstrzymać.

W ogóle doszłam do wniosku, że chciałabym trochę zmienić formę bloga. Tzn. doszłam do wniosku, że publikuję za mało sesji, a za bardzo skupiam się na ciuszkach, które szyję. Mam nadzieję, że ta sesja otworzy posty, w których będzie więcej zdjęć Panny i więcej moich pomysłów.















mały bonus:



L: No, dalej, tylko spróbuj mnie dotknąć! Zaraz wypróbuję moją nową absolutnie-fantastyczną-absolutnie-sekretną Technikę z Podręcznika Technika Linger!

i... doszłam do wniosku, że ja chyba chcę już święta.


* * *

Miłego tygodnia szkoły!
Ja też postaram się dotrwać do piątku.

niedziela, 16 września 2012

i'm from konoha

Cześć i czołem.

Tą notką potwierdzam to, że jeszcze żyję i mam się nawet całkiem dobrze :) Gwoli wyjaśnienia chciałam również obwieścić, że notki będą się pojawiały niestety rzadziej, a to za sprawą... Cóż, głównie szkoły, ale także wszelkich zajęć dodatkowych, mojego uzależnienia od Naruto (tak, stwierdziłam, że to już uzależnienie) i innych hobby, których nie zamierzam zaniedbać, a na które nie mam już tyle czasu co w wakacje. Słowem - muszę pogodzić nie tylko moją Linger i szkołę, ale oprócz tego także modelinę, czytanie książek, tłumaczenie piosenek, plecenie bransoletek z muliny, pisanie własnej powieści i oglądanie anime...

Nie zamierzam Was zostawić, nie zamierzam zaniedbać bloga, ale... Przyznaję, że w ciągu tygodnia zdarzają mi się popołudnia, kiedy absolutnie nic mi się nie chce i lenistwo bierze po prostu górę nad wszystkim. W takich chwilach interesują mnie tylko dwie rzeczy - mp4 i łóżko (tak, na mp4 mam nie tylko muzykę, ale też odcinki Naruto).

Ale w końcu mam coś, co wyszło zupełnie przypadkiem, ale nie jest tragiczne (w mym skromnym mniemaniu). Pokażę niedługo.

Łapcie Linger w ochraniaczu. Liczę, że już niedługo sama będę posiadaczką takowego! :)



L: Ohayo!

sobota, 8 września 2012

and the reason is...




Hej, hej! Nie było mnie tu prawie dwa tygodnie...

Cóż, ostatni tydzień wakacji chciałam maksymalnie wykorzystać na spotkania z przyjaciółmi i różne wypady, więc odłożyłam maszynę i aparat na bok ;) Poza tym jest coś, co od dwóch i pół tygodni pochłania wiele moich wolnych chwil, w co wciągnęłam się absolutnie, bezapelacyjnie i niepoprawnie...

 

Tak, to właśnie Naruto. Moje pierwsze anime. Często stykałam się gdzieś z mangą czy anime, ale nigdy jakoś mnie do tego nie ciągnęło... Owszem, miałam okres, gdy chciałam obejrzeć sobie coś "na próbę", ale w końcu zabrakło mi mobilizacji. Wszystko zmieniło się w połowie sierpnia, kiedy byłam u mojego kuzyna i kiedy razem z nim obejrzałam pełnometrażówkę Naruto. Spodobało mi się, postanowiłam obejrzeć coś w domu... Najpierw trochę zwlekałam, miałam nawet myśl, że mój entuzjazm bezpowrotnie przepadł i oglądanie tego nie jest mi potrzebne - ale pewnego dnia włączyłam sobie pierwszy odcinek i...

Pamiętam, że oglądałam to wówczas, gdy było emitowane na kanale Jetix - którego niestety już nie ma - więc treści nie były mi obce. Teraz jestem gdzieś w okolicach 70 odcinka. I już wiem, że nie przestanę oglądać :3

I wszystko pięknie, tylko moje hand made na tym ucierpiało... Coś za coś. Ten tydzień to był też tydzień powrotu do szkoły, właściwie nie robiliśmy nic specjalnego, ale popołudniami wolałam jeszcze gdzieś wyskoczyć i skorzystać z przystępnej pogody niż siadać do maszyny. Ale dzisiaj i jutro zamierzam coś z siebie wykrzesać :D Ten tydzień w szkole był w sumie totalnie luźny, ale kiedy zaczną się zajęcia dodatkowe będzie trochę pracy... I muszę się zastanowić, jak to wszystko pogodzę, ale wiecie - kto miałby dać radę jak nie ja? ;)

Kilka dni temu...


Linger: Czy ty wiesz, jak ja się nudzę? W szkole luzy, nic się nie dzieje, żadnych prac domowych... A popołudniami mi strasznie nudno.


L: Ty gdzieś wychodzisz, coś czytasz, piszesz, oglądasz...


L: Nawet nie mam swojego laptopa! Dlaczego nie kupisz mi laptopa, hm? Wszystkie lalki mają swoje laptopy.


L: No, kup mi laptopa... Albo pozwól mi korzystać z twojego komputera. Nie bądź żyła i się z człowiekiem podziel!
Ja: I co, może jeszcze frytki do tego?
L: Najlepiej z kechupem.

A dziś...


J: Linger, looknij na szafkę.
L: ????



Tak, tak, podjęłam się zrobienia prowizorycznej książeczki... Chcę wykonać trochę miniatur dla mojej Panny, a to jest taka pierwsza próba, rzekłoby się - prototyp. Nic specjalnego, coś szybkiego i wymagającego mnóstwa poprawek. Następne będą lepsze.

Planuję zrobić tego parę tomów, bo "Przygody..." są mojego autorstwa. Planuję wgl zrobić kilka egzemplarzy każdego tomu, w różnych oprawach graficznych. Mam trochę pomysłów, ale poza tym musi być coś jeszcze - czas :]

Inteligentne dziewczynki nie siedzą na fejsie, inteligentne dziewczynki czytają książki :3


J: I jak tam, co ciekawego jest w tej książce?
L: Cicho, bo czytam.

* * *

Biorę się do szycia, mam nadzieję, że nie przepadnę oglądając cały dzień Naruto czy biegając Gdzieś :P