Pokazywanie postów oznaczonych etykietą photos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą photos. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 października 2013

a day spent with a friend

Witajcie!

Uff, nareszcie rozpoczął się weekend! W dodatku trzydniowy. Ten tydzień był dosyć luźny, miałam okazję świetnie spędzić czas i jestem w bardzo dobrym humorze, ale poza tym mam trochę planów na najbliższe dni i liczę na to, że uda mi się je zrealizować. Mam w sobie mnóstwo zapału, co - jak na mnie - jest dosyć nietypowe jak na tę porę roku.

W tym tygodniu razem z Zuzą miałyśmy okazję zrobić wspólne zdjęcia Linger i Victorii i to właśnie z nimi dzisiaj do Was przychodzę. Zdjęcia (mam nadzieję) pachną jeszcze piękną polską jesienią i wspaniałymi kolorami. Mimo to czuję, że robi się już coraz chłodniej i pewnie niedługo trzeba będzie wydobyć z szafy zimowy płaszcz, szal i rękawiczki.... Tymczasem na tych zdjęciach widać też lepiej sukienkę Linger, którą wytworzyłam w weekend.









Według mnie dziewczyny od razu się polubiły i zostały przyjaciółkami, choć jest między nimi widoczny kontrast ;)

 A w formie niewielkiego bonusu zdjęcia Linger w rozkosznej czapie Victorii (było trochę ciemno, ale musiałam mieć jej zdjęcie w tym cudzie!):




Dziś Halloween, więc wieczór zapowiada się dosyć ciekawie. Nie mam jakichś szerokich planów, ale razem z przyjaciółkami wybieramy się na cmentarz. Jutro jest Wszystkich Świętych, a to jedno z moich ulubionych świąt - i choć już teraz wiem, że w tym roku będzie ono inne niż zazwyczaj, i tak się na nie cieszę.
Liczę też na to, że uda mi się co nieco wytworzyć przez te trzy dni, a z efektami przyjdę do Was później.

Udanego weekendu! c:

poniedziałek, 24 czerwca 2013

bad girl?..

Witajcie! Już myślałam, że nim uda mi się opublikowac notkę, minie znowu trochę czasu (kolejne problemy z komputerem -.-), ale na całe szczęście już dziś mogę Wam pokazac efekty sobotniej sesji. Zdecydowanie była to najdłuższa sesja, jaką kiedykolwiek robiłam. Coraz bardziej oswajam się z plenerem i doceniam zalety zdjęc robionych na zewnątrz. Nigdy nie cyknęłam aż tylu fotek za jednym razem. Poza tym bardzo, naprawdę bardzo pomogła mi moja Przyjaciółka, która robiła cień i wiernie sprawdzała, czy nikt nie chce nam przeszkodzic :)

Wszystkie zdjęcia dzielę na dwie części - sami przekonacie się, dlaczego. W tej notce zobaczycie samą Linger w nieco innym wydaniu (nie tak słodkim), a w kolejnym poście.. No cóż, powiem tylko, że zacznie się coś dłuższego c:

A teraz zapraszam na zdjęcia ^^















W sumie trochę tego wyszło, ale przyznam, że jestem z tych zdjęc w miarę zadowolona (co u mnie jest jednak dośc niespotykane).. A co Wy myślicie?

* * *
mała zapowiedź kolejnego wpisu:

Kiedy skończyłyśmy naszą sesję, Linger postanowiła wybrac się na krótki spacer po okolicy....



* * *

do zobaczenia już niedługo :3


piątek, 14 czerwca 2013

sleeping in the flowers


Jakiś czas temu nasza nauczycielka od techniki zapowiedziała nam pracę z drewna - podała projekty karmników i wieszaków i o mało co ja także skończyłabym z bezużytecznym wieszakiem w rękach. Ale wówczas w mojej głowie narodził się pewien pomysł - skoro już coś zbijac z drewna, niech będzie to coś pożytecznego!

Moja Mama od zawsze uważała, że najbrzydszym elementem pokoju Linger jest łóżko - i w sumie to prawda, powstało z jakiegoś kartonu, który nie był ani wytrzymały, ani sztywny, ani nie nadawał się do łóżek dla lalek. Ale teraz Linger dostała nowe łóżko, z którego jestem dumna, bo wykonałam je w całości sama, a piłowanie drewna jednak nie należy do codzienności czynności w moim przypadku (no dobra, Pewni Usłużni Koledzy z Klasy trochę mi przy tym pomagali).

Oceńcie sami, jak mi wyszło ;3








Zdjęcie "poglądowe" jest do niczego, wybaczcie XD


Czekamy na lecące do nas obitsu i już się cieszymy.
Swoją drogą, przyszedł wig dla Isula, oczka założone, Pan czeka w gotowości, aby się Wam oficjalnie i ładnie przedstawic i poznac Linger.

..ale o tym następnym razem :3

piątek, 19 kwietnia 2013

spring or summer?

Czyli kilka wiosennych zdjęc Linger na trawiastym tle. Wiosna przyszła, zrobiło się cieplutko, biegałam już sobie w krótkim T-shircie i krótkich spodenkach, ale.. Zastanawiam się, czy ta wiosna nie przeszła płynnie i szybciutko w lato, bo od razu zrobiło się tak ciepło, że prawie nie zdążyłam ponosic mojej nowej kurtki -.-

I choc za latem przepadam, tęsknię za zapachem wiosny, którym moglibyśmy się nacieszyc chociaż przez półtora tygodnia.

Mimo to rozpiera mnie pozytywna energia :) Naprawdę trudno popsuc mi teraz humor. Enjooooooooooy ♥










Na koniec mały bonus - przedwczoraj dorwałam w Pepco uroczą babeczkę za jedyne.. 1,99! Od razu włożyłam sobie uroczą karteczkę, która wita mnie każdego poranka. Nie pytajcie, o co dokładnie chodzi - chyba każdy zna kogoś, o kim marzy, by zniknął z jego życia..



I muszę się jeszcze Wam pochwalic moimi nowymi bordowymi conversami, które są zajebiste ♥


niedziela, 14 kwietnia 2013

funny games

Nie odzywałam się, bo nie miałam czasu na realizowanie (jakichś tam, marnych lub marniejszych) pomysłów.

Post ten piszę z radosną informacją: ŻYJĘ!
 Żyję, a ponadto - mam się dobrze.

Dziś czuję się prawdziwie lekko i wiosennie, pomimo nieszczególnie przyjemnego szlabanu. Pogoda jest naprawdę wyborna, a ja czuję w sobie nową, świeżą energię. Zdobyłam się nawet na pomalowanie paznokci na niebiesko - ot, taki sobie akcencik.

Zainstalowałam w końcu PhotoScape, wcześniej jakiekolwiek obróbki robiłam w Picasie. To dopiero początek mojej pracy z tym programem, ale za pierwszym razem postanowiłam się trochę pobawic ;)




A to odnaleziona fotka z pewnego bibliotecznego wypadu. Brzmi może dośc dziwnie, ale uwierzcie - ja do pewnej biblioteki chodzę nie tylko w poszukiwaniu dobrych książek. Ta biblioteka to dla mnie miejsce magiczne i naprawdę ważne, w którym za sprawą pewnej osoby mogę się oderwac od codzienności. Moja przyjaciółka chodzi tam ze mną i jest tego samego zdania. Co jakiś czas zbieramy siły na jakieś rękodzieło - ostatnio malowałyśmy koszulki i robiłyśmy ozdoby ze starych książek, a towarzyszyła nam Linger, pozująca na tle dzieła mojej przyjaciółki - Is.


Obiecuję, że następnym razem przybędę z czymś pokaźniejszym; w głowie mam już kilka pomysłów i dziś chciałam zrealizowac jeden z nich, ale wyszłam o nieodpowiedniej porze i ponadto napotkałam trochę przeciwności, które mnie zdemotywowały.

Do następnego razu ^^

sobota, 23 lutego 2013

we haven't lost winter yet

Wiem, że się nie odzywałam, i to długo, że od dawna nie było żadnej sesji, żadnej historyjki czy jakiegoś efektu moich krawieckich prób - ale dziś dopiero udało mi się zebrac na tyle, żeby spakowac Linger i udac się z nią w plener. Ostatnie tygodnie w szkole były paskudne. Moja głowa pęka od nadmiaru dziwnych i niepotrzebnych informacji, czuję się zmęczona i potwornie znużona.

Byłam już pewna, że Linger nie doczeka się sesji w śniegu, bo kiedy ten był, mnie nie chciało się ruszyc tyłka - ale niespodziewanie teraz, kiedy sama zapragnęłam wiosny, zima zrobiła się na całego! Gdziekolwiek się nie ruszę, jestem przyprószana delikatnym białym puchem, śnieg zalega wszędzie, wszędzie jest bajkowo, cicho i klimatycznie... No cóż, nie spodziewałam się tego, ale postanowiłam wykorzystac ostatnią okazję i razem z moją przyjaciółką poszłyśmy dziś z Linger w pewne urokliwe, zaciszne miejsce, gdzie nikt przed nami nie postawił stopy na białym puchu :)

Zdjęcia nie są wyszukane, ale chciałam, żeby moja Panna miała jakieś śnieżne wspomnienia.


L: Nie wiedziałam, że tego śniegu może byc.. Aż tyle! 






Co prawda Linger znalazła ostatnio innego pluszowego Przyjaciela, ale stwierdziła, że ten będzie bardziej pasował do otoczenia ;)

Do następnego razu!