sobota, 23 lutego 2013

we haven't lost winter yet

Wiem, że się nie odzywałam, i to długo, że od dawna nie było żadnej sesji, żadnej historyjki czy jakiegoś efektu moich krawieckich prób - ale dziś dopiero udało mi się zebrac na tyle, żeby spakowac Linger i udac się z nią w plener. Ostatnie tygodnie w szkole były paskudne. Moja głowa pęka od nadmiaru dziwnych i niepotrzebnych informacji, czuję się zmęczona i potwornie znużona.

Byłam już pewna, że Linger nie doczeka się sesji w śniegu, bo kiedy ten był, mnie nie chciało się ruszyc tyłka - ale niespodziewanie teraz, kiedy sama zapragnęłam wiosny, zima zrobiła się na całego! Gdziekolwiek się nie ruszę, jestem przyprószana delikatnym białym puchem, śnieg zalega wszędzie, wszędzie jest bajkowo, cicho i klimatycznie... No cóż, nie spodziewałam się tego, ale postanowiłam wykorzystac ostatnią okazję i razem z moją przyjaciółką poszłyśmy dziś z Linger w pewne urokliwe, zaciszne miejsce, gdzie nikt przed nami nie postawił stopy na białym puchu :)

Zdjęcia nie są wyszukane, ale chciałam, żeby moja Panna miała jakieś śnieżne wspomnienia.


L: Nie wiedziałam, że tego śniegu może byc.. Aż tyle! 






Co prawda Linger znalazła ostatnio innego pluszowego Przyjaciela, ale stwierdziła, że ten będzie bardziej pasował do otoczenia ;)

Do następnego razu!

8 komentarzy:

  1. Śliczna bluza ;)
    Linger bardzo pasuje ten wig ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie no ten jej wig jest świetny! uh, super ;].

    OdpowiedzUsuń
  4. jak już pisałam- ta bluza jest świetna :D

    i lepszego kolegi, jak miś polarny(?) na sesję śnieżną nie mogła znaleźć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny blog. Zapraszam do mnie http://pullipy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. trzecie zdjęcie jest urocze :3

    OdpowiedzUsuń